Cześć Wam ;3
Dzisiaj prawdopodobnie ostatnia część "pierwszych kroków", czyli akcesoria dla modeli. Są to dość stare rzeczy, często już dwuletnie. Niektóre są wykonane nie tak, jak powinny, niektóre się gdzieniegdzie porwały.
Nie będę już przeciągać *nie wiesz co pisać, a nie "nie chcesz przeciągać" -,-* przejdźmy do tematu dzisiejszego posta:
Nie będę już przeciągać *nie wiesz co pisać, a nie "nie chcesz przeciągać" -,-* przejdźmy do tematu dzisiejszego posta:


Rząd westernowy dla hanowera Schleich. Jest on chyba drugim westernowym zestawem w moim życiu. Niestety pierwszy gdzieś się zgubił :/ Na popręgu, do sprzączek doczepione są gumki, żeby było to w miarę elastyczne. Strzemiona nie są regulowane, tak samo, jak ogłowie. Siodło jest wzorowane na prawdziwym siodle, niestety nie pamiętam zdjęcia, z którego korzystałam. Pasek do popręgu jest, jak widać naderwany.Ogólnie rzecz biorąc lubię ten zestaw.
Zestaw chyba-ujeżdżeniowy dla TWH Schleich. Mój drugi w życiu rząd.
Jest cały miękki, nie ma a'la terlicy i ma dziwaczne strzemiona.
Tandetne wodze są tandetne xD Siodło nie ma małej tybinki (jeśli dobrze
mówię). Ogłowie nie jest regulowane i zrobione niepoprawnie - ma tylko
jeden pasek policzkowy na każdy bok. Nie mam jakiegoś sentymentu do tego rzędu.

Kantar i nieskończone siodło skokowe. Kantar jest robiony specjalnie na ogiera camargue Schleich, siodło z kolei na lipicana Collecty, który jest chwilowo niedyspozycyjny.
Kantar jest zrobiony z wstążki. Widać na nim wychodzące nitki. No cóż, pierwszy kantar.
Siodło... nieskończone, więc nie ma zbytnio jak go opisać. Tak czy siak jest mniej masywne niż reszta siodeł.





Zestaw westernowy z kantarem. Ogłowie jest nie na tego konia, dlatego ma "normalny" munsztuk, a nie tylko części widoczne.
Siodło jest zdecydowanie za duże, mimo to lubię je ze względu na wykonanie. Pod spodem "podszyte" jest futerkiem (polar).
Kantar jest zapinany tam, gdzie powinien. Nie widzę w nim raczej jakichś błędów.

Ogólnie lubię ten rząd i kantar.


Rząd klasyczny dla haflingera Schleich. Siodło wyszło z deczka dziwnie, no ale cóż.. Przez brak gumek w popręgu przedarły się dwa paski do popręgu właśnie. Ogłowie jest z jedną sprzączką. Czaprak robiony własnoręcznie, na maszynie (to mój pierwszy, wiem, że nie za ładny).
Uważam, że zestaw jest w porządku.



Zestaw skokowy dla hanowera Collecty. Wybaczcie za niedokończoną maść, ale koniuch jest w trakcie przemalowania. Niestety elementy rzędu są na stałe ze sobą złączone (wyjątkiem jest siodło). Ogłowie jest meksykańskie z białym podszyciem na łączeniu pasków. Nie jest regulowane. Popręg i czaprak mają białe futerko.
Kawecan (a przynajmniej miał nim być) dla Mariah's Boon. Byłby w
porządku, gdyby nie różne grubości pasków, no ale trudno się mówi.


Siodło skokowe, też dla Boona. Aparat puśliskowy jest w pełni sprawny. Strzemiona są od jakiejś starej zabawki. Popręg jest "podszyty" białym futerkiem. Poduszki kolanowe są wypchane watą.
Ogólnie siodło uważam za udane.



Ogłowie west dla Valentyny. Ogólnie jest okej, tylko paski mogłyby być bardziej równe szerokością. Błąd w tym ogłowiu to źle "zamontowana" klamra. Mimo to jest fajne :)
Ogłowie dla Black Caviar. Wędzidło jest zrobione z drutu przeciągniętego przez dwie dziurki w kącikach pyska, tak, jak u Valentyny. Myślę, że wyszło mi dobrze i nie mam do niego zastrzeżeń.
Tak więc to już wszystkie moje akcesoria, które miałam Wam do pokazania. Uch, jaki zrobił się długi ;-;
Ogółem jestem z moich akcesoriów zadowolona. ;) Piszcie co Wy o nich myślicie!
Teraz przyszło mi do głowy, że mogę jeszcze powrzucać przemalowańce... :3 Piszcie w komentarzach, czy chcielibyście, czy jednak nie :)
Ja uciekam, mam nadzieję, że się spodobało i do następnego posta!

















